Busy do Holandii, busy z Holandii do Polski - KLIKNIJ i zobacz ogłoszenia...

  Holandia HOLLANDEX  

Kategoria: Artykuły - W KINIE

POKŁOSIE

 
POKŁOSIE„Pokłosie” chwyta za gardło i na zawsze pozostaje w pamięci.

Władysław Pasikowski, twórca kultowych „Psów”, powraca w świetnej formie.

Nagroda Dziennikarzy  na  37. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

 

Zwyczajna wieś.

Zwykli ludzie.

Mroczna tajemnica.

 

Franciszek Kalina (Ireneusz Czop) po latach emigracji przyjeżdża do Polski, zaalarmowany wiadomością, że jego młodszy brat (Maciej Stuhr) popadł w konflikt z mieszkańcami swojej wsi. Po przyjeździe odkrywa, że przyczyną jest mroczna tajemnica sprzed lat. Skłóceni od lat bracia próbują dojść prawdy. Prowadzone przez nich śledztwo zaostrza konflikt, który przeradza się w otwartą agresję. Ujawniona tajemnica odciśnie tragiczne piętno na życiu braci i ich sąsiadów.

 

Film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami.

 

„Być Polakiem to być człowiekiem odważnym. Być Polakiem to być człowiekiem, który jest dumny ze swej przeszłości, i nie ucieka przed najtrudniejszymi nawet kartami historii”.

 

„Pasikowski jest mistrzem thrillera i z całą mocą udowadnia to w „Pokłosiu”.

wp.pl

 

EKSPLIKACJA REŻYSERSKA

 

POKŁOSIEFilm opowiada o znaczeniu tradycji i historii. Jest opowieścią o dwóch braciach, którzy w oczach ojca są braćmi „dobrym” i „złym”.

 

Rzecz dzieje się na wsi, ostoi tradycyjnych wartości i surowej moralności. Jeden brat porzuca dom rodziny, a drugi stoi wiernie na jego straży. Nadchodzi jednak kryzys, który każe zweryfikować dotychczasowe oceny, który także każe inaczej spojrzeć na oficjalną historię i dorobek rodziny, a co za tym idzie wsi, kraju, narodu.

 

Cicha i spokojna wieś polska, na której wychowali się bracia i która jest modelowym przykładem urody i sielankowości wsi polskiej kryje pod swoją powierzchnią najstraszniejszą i najmroczniejszą tajemnicę – zbiorowy mord popełniony na żydowskich sąsiadach w trakcie II wojny światowej.

 

I już nie chodzi o to, którego syna ojciec uważał za „złego” a którego za „dobrego”, ale który z synów potrafi właściwie ocenić ojca, a co za tym idzie swoją rodzinę, sąsiadów, naród, kraj, historię tego narodu. Oto jest ciemna karta tej historii, dotychczas pominięta przez kinematografię. Jedna z nielicznych takich kart.

 

Ten film spróbuje o niej opowiedzieć, przez zwykłych ludzi, z dala od polityki, przez ich elementarną uczciwość i prawość, nikczemność i kłamstwo. Zawsze mamy dane do wyboru. Wybór należy do nas. To jest film o takim wyborze.

 -------------------------

POKŁOSIENasz film nie jest historią mordu w Jedwabnem. W ogóle nie jest filmem historycznym. To film współczesny opowiadający o reakcjach ludzi na fakt odkrycia śladów wojennych zbrodni popełnionych przez sąsiadów na sąsiadach. Co należy zrobić, gdy dowiadujemy się, że „miły staruszek” z drugiego piętra 60 lat temu grabił i mordował, korzystając z wojennej zawieruchy. Co należy zrobić i jak z tym żyć, gdy miły staruszek był naszym dziadkiem? Czy grzechy poprzednich pokoleń obciążają nasze sumienia i co należy zrobić, żebyśmy my na pewno byli bez winy.

 

Film nie jest adaptacją książek Tomasza Grossa, ani „Sąsiadów” ani „Strachu”, ani „Złotych Żniw”. Jeśli ma z nimi coś wspólnego, to raczej z histeryczną reakcją społeczeństwa polskiego na ich ukazanie się. Na strach przed spojrzeniem w mrok swojej historii. Historii, w której pomiędzy najjaśniejszymi kartami czai się najgorsza ludzka podłość, małość i tchórzostwo.

 

Bohaterami naszego filmu są zwykli ludzie, z małej polskiej wioski, w której w czasie wojny popełniono straszliwy mord na żydowskich sąsiadach, a następnie wyparto go z pamięci.

 

Film jest o przywracaniu nam pamięci, film jest o nas. Naszym rachunkiem sumienia, którego powinniśmy dokonać po wyjściu z kina.

 

Władysław Pasikowski

sierpień 2011

WPROWADZENIE

Scenariusz „Pokłosia” opisuje współczesne dylematy dotyczące tragicznych wydarzeń́ polskiej i europejskiej historii z czasów II wojny światowej.

Latem 1941 roku, po agresji niemieckiej na Związek Sowiecki, przez Europę przetoczyła się fala antyżydowskich pogromów. Były one często inspirowane lub tolerowane przez Niemców, jednak wzięła w nich dobrowolnie udział ludność miejscowa.

Pogromy objęły tereny wzdłuż̇ linii frontu niemiecko-sowieckiego od Łotwy na północy, poprzez wschodnią Polskę, Białoruś, Ukrainę i Besarabię (Mołdawię). Do największych pogromów doszło w Kownie na Litwie i Jassach w Besarabii, ale antyżydowskie wystąpienia miały miejsce w kilkudziesięciu (stu kilkudziesięciu? ich liczba nadal nie jest znana) miastach i miasteczkach.

Antyżydowskie wystąpienia i pogromy miały miejsce również w okupowanych krajach Europy zachodniej (Paryż, Amsterdam, Haga, Antwerpia, Oslo) i wschodniej (Warszawa), a także w krajach sprzymierzonych z Niemcami (Bukareszt).

 Te tragiczne wydarzenia znalazły odbicie w literaturze – m.in. w nagrodzonej nagrodą Goncourtów głośnej powieści Jonathana Littela „Łaskawe” („The Kindly Ones”): http://www.nytimes.com/2006/11/07/books/07gonc.html, gdzie znajduje się opis pogromu Żydów przez Ukraińców we Lwowie w czerwcu 1941 roku. Pogromu w Jedwabnem dotyczy np. powieść australijskiej pisarki Diane Armstrong „Podróż zimowa” („Winter Journey”): http://www.dianearmstrong.com/winter.htm.

W 1997 roku ukazała się w Holandii książka Nandy van der Zee o zagładzie tamtejszych Żydów. Nie mówi ona prawie o Niemcach, skupiając się na zagładzie Żydów i ich relacjach z Holendrami.

Polska, kraj, w którym ze względu na przychylne społeczności żydowskiej ustawodawstwo przed druga wojną światową przez wieki mieszkała największa diaspora żydowska, kilkakrotnie większa niż gdziekolwiek indziej w Europie, również była miejscem takich wydarzeń. Przez lata komunistycznej rzeczywistości powojennej objęte niepisanym zakazem mówienia, wydarzenia te wyszły na światło dzienne i stały się przedmiotem narodowej dyskusji dopiero w 2000 roku, kiedy ukazała się książka Tomasza Grossa „Sąsiedzi”. Opowiadała ona o wydarzeniach w Jedwabnem – małym miasteczku, w którym polscy mieszkańcy dokonali pogromu na swoich żydowskich sąsiadach.

Przez Polskę przetoczyła się wówczas wielka debata publicystyczna, polityczna, moralna i psychologiczna, która miała swoje odbicie poza granicami kraju. Dla wielu Polaków, także i tych obeznanych z najnowszą historią, historia ta została przyjęta z poczuciem szoku, często niedowierzaniem i zaprzeczeniem faktom.

Za tą dyskusją poszły prace historyków, którzy poddali dokładnym badaniom nieznane karty historii II wojny światowej. W tym roku pojawiły się dwa pierwsze opracowania historyczno-naukowe: książka dr hab. Barbary Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, „Jest taki jasny słoneczny dzień” oraz prof. Jana Grabowskiego, profesora na wydziale historii University of Ottawa (Kanada) „Judenjagd: Hunting Down the Jews in Occupied Poland, 1942-1945” („Judenjagd. Polowanie na Żydów, 1942-1945. Studium dziejów pewnego powiatu”).

 

Obie publikacje znów wzbudziły gorącą dyskusję, ale pokazały też jak tocząca się od dziesięciu lat debata przeorała świadomość społeczną: coraz mniej się podważa prawdziwość opisanych w nich wydarzeń, a dyskutuje się o złożonych przyczynach, które do tych wydarzeń doprowadziły. W centrum dyskusji coraz mocniej staje problem, jak należy traktować niechlubne wydarzenia w przeszłości narodu. Historycy są zgodni, że trzeba badać te białe, a raczej czarne karty historii, opinia publiczna jednak jest mocno podzielona, a znaczna część społeczeństwa, zwłaszcza w małych miasteczkach i na wsiach, chciałaby uznać te tematy za przeszłość, do której nie należy wracać.

Scenariusz Władysława Pasikowskiego powstał z inspiracji wydarzeniami pogromu w Jedwabnem, pod wpływem szoku, jakim stała się dla prawie 45-letniego autora, tak jak dla całego polskiego społeczeństwa, świadomość, że Polacy nie byli tylko ofiarami i bohaterami II wojny światowej, ale w Jedwabnem stali także oprawcami swoich żydowskich sąsiadów.

Chyba każdy naród w swojej historii, oprócz chwalebnych i bohaterskich kart, ma także te niesławne, o których chciałby jak najszybciej zapomnieć. „Pokłosie” to w istocie używająca najlepszych filmowych środków i bardzo emocjonująca, niełatwa polemika, która wciąż się toczy w takich sytuacjach, i która w filmie prowadzą dwaj bracia: co powinniśmy zrobić z niechlubną przeszłością? Zapomnieć, i w obawie, że zostanie wykorzystana przez nieprzyjaciół, zakopać na zawsze? Czy też wierzyć, że zło wyciągnięte na światło dzienne traci swą niszczącą moc i staje się źródłem moralnej siły? A może po prostu – pamiętać?

Uniwersalny wymiar tej dyskusji dla wszystkich europejskich narodów, ale przecież nie tylko dla nich, pozwala nam wierzyć, że „Pokłosie”, mimo że będzie filmem niełatwym, jednak będzie filmem ważnym i oglądanym.

 

 

  

WYWIAD Z MACIEJEM STUHREM

 

 
- Kiedy dołączył Pan do filmu „Pokłosie”?

Zanim dołączyłem do ekipy, co jak zwykle stało się niemal w ostatniej chwili, ze scenariuszem „Pokłosia” czułem się związany od wielu lat. Nie tyle jako aktor, ale jego czytelnik. Zagorzały zresztą. Gdy kręciliśmy drugą część „Gliny” - spytałem Władysława nad czym pracuje, a on był tak miły i dał mi przeczytać ten tekst. Od początku wiedziałem, że trzymam w ręku bardzo ważną rzecz, że ten film musi powstać.

 

- Co Pana najbardziej poruszyło w scenariuszu?

POKŁOSIEPoruszyła mnie nie tyle prawda historyczna, którą znałem z „Gazety Wyborczej”, ale to, jak ta historia wpływa na ludzi, na bohaterów, na mieszkańców tej wsi, w której dzieje się akcja, w końcu na nas czytelników, czy przyszłych widzów. Zawsze budzi to ogromne emocje.

 

 - Jaki był Pana „klucz” do roli?

Władysław powiedział mi, że to trochę taki miejscowy anioł. To chyba ten klucz. Czyli klucz niebieski, ha ha ha! Uczepiłem się trochę tej myśli. Chciałem, żeby to był człowiek „obok”. Najpierw obok, a potem przeciwko wszystkiemu i wszystkim i właśnie to daje mu siły i wiarę, że postępuje słusznie.

 

- Jak Pan ocenia swojego bohatera?

Rzadko oceniam swoich bohaterów. Wolę żeby to zrobili krytycy, a przede wszystkim widzowie. Nie jest to z pewnością ocena jednoznaczna, bo postawa mojego Józka zmienia się w trakcie tej historii...

 

 - Jakie było największe wyzwanie związane z rolą?

Paradoksalnie największym wyzwaniem nie były dylematy moralne czy zmaganie się z historią bohatera. Dla mnie problemem było uwiarygodnienie Macieja Stuhra w roli małorolnego. Nie wiem, czy wyszedłem z tej walki obronną ręką, ale dokładałem wielu starań.

 

- Czy dodał Pan coś od siebie do roli?

Scenariusz był piekielnie precyzyjny, a Władysław jest piekielnie precyzyjnym reżyserem. Nie ma więc zbyt dużo miejsca na improwizację. Mam jednak wrażenie, że cieszę się zaufaniem Pasikowskiego, bo pozwala mi na małe niuansiki, które proponuję w niemal każdej scenie. Te niuansiki nadają całej roli ten indywidualny „sznyt” , który jest potrzebny, żeby postać „żyła”.

 

 - Jak układała się współpraca z panem Pasikowskim?

Władysław jest moim ulubionym reżyserem filmowym. Myślę, że gdyby zapytać większość członków naszej ekipy, mieliby podobne zdanie na ten temat. Bezpieczeństwo i higiena pracy - ktoś piszący regulamin, czy podręcznik w tym temacie dla filmowców, powinien opisać styl Władysława Pasikowskiego.

 

OBSADA

 

Maciej Stuhr … Józef Kalina

Ireneusz Czop … Franciszek Kalina

Jerzy Radziwiłowicz … proboszcz

Zbigniew Zamachowski … sierżant Włodzimierz Nowak

Danuta Szaflarska … zielarka

Zuzana Fialová … Justyna, wnuczka Sudeckiego

Andrzej Mastalerz … ksiądz Janusz Pawlak

Wojciech Zieliński … Antek, brat Justyny

 

TWÓRCY

 

Władysław Pasikowski … scenariusz i reżyseria

Paweł Edelman P.S.C. … zdjęcia

Allan Starski … scenografia

Małgorzata Braszka … kostiumy

Liliana Gałązka … charakteryzacja

Jarosław Kamiński … montaż

Jan Schermer, Bartek Putkiewicz, Jan Freda … dźwięk

Jan Duszyński … muzyka

Dariusz Jabłoński, Violetta Kamińska, Izabela Wójcik … producenci 

Frans van Gestel, Arnold Heslenfeld, Artem Vasiliev, Katarina Vanzurova, Patrik Pašš, Renata Czarnkowska-Listoś, Beata Ryczkowska, Paweł Mossakowski … koproducenci

Andrzej Serdiukow … producent wspierający

 

Produkcja: Apple Film Production w koprodukcji z Topkapi Films, Metrafilms, Attack Film, Trigon Production, Telewizja Polska oraz Canal +

Współfinansowany przez: Polski Instytut Sztuki Filmowej, Eurimages, Holenderski Fundusz Filmowy oraz Słowacki Fundusz Audiowizualny

 

(na podstawie materiałów dystrybutora)