Busy do Holandii, busy z Holandii do Polski - KLIKNIJ i zobacz ogłoszenia...

  Holandia HOLLANDEX  

Kategoria: Artykuły - W KINIE

HANS KLOSS. STAWKA WIĘKSZA NIŻ ŚMIERĆ

  
Hans Kloss jest najlepszym przykładem bohatera masowej wyobraźni – jak agent 007 James Bond, Superman czy Batman - Patryk Vega, reżyser filmu   

 

O FILMIE

 

HANS KLOSS. STAWKA WIĘKSZA NIŻ ŚMIERĆKoenigsberg, 1945 rok. Hans Kloss (Tomasz Kot) - agent polskiego wywiadu o kryptonimie J-23 - wpada na trop skarbu zrabowanego przez nazistów. W intrygę zaangażowany jest stary znajomy Klossa - Hermann Brunner (Piotr Adamczyk). Kloss, próbując pokrzyżować plany wroga, stara się ocalić z wojennej pożogi piękną Elzę (Marta Żmuda Trzebiatowska), dla której gotów będzie zaryzykować bezpieczeństwo swojej misji.

 

Twórcy „Klossa” nie ukrywają inspiracji klasyką gatunku - filmami „Tylko dla orłów” i „Komandosi z Nawarony”. „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” to trzymający w napięciu, szpiegowski film wojenny utrzymany w klimacie legendarnego serialu, ale opowiedziany językiem współczesnego kina - ze spektakularnymi efektami specjalnymi i dynamiczną, pełną suspensu akcją. W obsadzie znaleźli się znakomici aktorzy w nowych, zaskakujących wcieleniach, a także niezapomniani serialowi antagoniści Brunner i Kloss - Emil Karewicz oraz Stanisław Mikulski, których spotkanie po latach będzie wstępem do pasjonującej podróży w przeszłość i odkrycia jednej z największych tajemnic III Rzeszy.

  

ROZMOWA Z PATRYKIEM VEGĄ, REŻYSEREM FILMU

Nie bałeś się sięgnąć po Klossa? W końcu to ikona i Twój sposób jej przestawienia nie każdemu może przypaść do gustu.

Dziwi mnie, że tyle wahano się z ponownym powołaniem do życia Hansa Klossa. Nie ma w Polsce zbyt wielu bohaterów zbiorowej wyobraźni, którzy tak fantastycznie wpisaliby się w kulturę masową i przenosili się na kolejne pokolenia. Kloss jest przykładem najbardziej fantastycznego bohatera czy nawet superbohatera w polskiej kulturze. Myślę, że marzeniem każdego dorosłego faceta jest zrobić film, w którym można się postrzelać, poganiać i, tak naprawdę, wrócić do dzieciństwa. „Stawka większa niż życie” jest serialem, który bardzo silnie funkcjonował kiedy byłem dzieckiem. Pamiętam, jak wszyscy biegliśmy do domu, żeby zobaczyć kolejny odcinek. Na podwórku każdy chciał być Klossem albo Brunnerem. Mierząc się z tą legendą, miałem nie tyle strach, ile ogromną frajdę i marzenie, by zrobić taką kontynuację „Stawki...”, jaką sam chciałbym zobaczyć w kinie.

 

 

Co stanowiło największe wyzwanie podczas realizacji?

 

Byłem autentycznie przerażony kręcąc sceny batalistyczne. Problem polegał na tym, że scena bitwy, która trwa kilkanaście minut w filmie, była kręcona w siedmiu miejscach Polski. Ponieważ nie byliśmy w stanie stworzyć jednego obiektu, tworząc nasz filmowy port doprowadziliśmy do sytuacji, w której aktor skrada się w Kazuniu, wychodzi przez mury na warszawskiej Woli, potem wchodzi do magazynu na Wyspie Szwedzkiej. Następnie wygląda przez okno i znów widzi Wolę, a potem wychodzi na Helu, gdzie jest bitwa przy okręcie. Wiele lokacji w sytuacji niestabilnej pogody, do tego blisko tysiąc statystów-rekonstruktorów, w połączeniu z zaawansowaną pirotechniką, przekładało się na naprawdę ciężki okres zdjęciowy. Mieliśmy jeden dzień na planie, gdy zdjęcia w plenerze trwały 22 godziny. Odetchnąłem, gdy udało się nam je nakręcić, choć myślę, że schudłem przy tym z pięć kilo. Największym wyzwaniem były oczywiście sceny zbiorowe. Bo jest taki próg, powyżej którego przestaje się panować nad ludźmi. Da się pracować z pięćdziesiątką, z setką, ale w momencie, gdy tych osób jest pięćset, pojawia się zbiorowa świadomość tłumu. Praca z nimi w nocnych warunkach, z płaczącymi na planie dziećmi, to wielkie wyzwanie. Wszystkie filmy i seriale, które zrobiłem wcześniej, stanowiły swego rodzaju poligon ćwiczebny. Musiał mi parę razy ten granat nie wybuchnąć, bym wiedział, jak zrealizować efekty, które będą dobrze wyglądać na ekranie. I jestem bardzo zadowolony, że udało się zrobić równy film, którego nie powstydziliby się Amerykanie.

 

Skąd takie, a nie inne decyzje obsadowe?

 

 

Tomasz Kot i Piotr Adamczyk na planie filmu. Fot. Monika ZielskaW polskim kinie pokutuje niestety często obsadzenie po tzw. warunkach fizycznych. Idąc tym tropem powinniśmy obsadzić Tomasza Kota w roli Brunnera, bo ma talent komediowy. A Adamczyk powinien być Klossem, bo jest blondynem. Zdecydowaliśmy się zrobić coś zupełnie innego i dało to niesamowity efekt. Bowiem ci aktorzy stworzyli kreacje, w jakich nigdy wcześniej nie byli pokazani. Było dla nas oczywiste, że serial realizowano w czasie, gdy język filmu był zupełnie inny, inny sposób opowiadania, inny sposób pokazywania emocji. Byłem przekonany, że trzeba iść w stronę bardziej ludzkiej, emocjonalnej strony prezentowania młodego Klossa, ale musiałem przekonać do tej nowoczesnej konwencji także aktorów z pierwowzoru. I bardzo się cieszę, że dali się do tego nakłonić. Ostatnio w polskim filmie nie udały się próby wskrzeszenia dawnych bohaterów. Czuło się różnicę w sposobie ich gry i gry młodych aktorów. Widzom wydawało się, że to są dwa światy, że to się słabo szyje. Tutaj, na skutek tego, że Mikulski i Karewicz dali się nakłonić do tej nowoczesnej konwencji, mamy efekt, jakbyśmy oglądali Redforda czy Eastwooda, którzy mimo wieku wciąż mają charyzmę i promienieją na ekranie. To największy atut tego filmu. Myślę, że widzowie będą mieli ogromną frajdę.

 

 

 

OD TEATRU TELEWIZJI DO „STAWKI WIĘKSZEJ NIŻ ŚMIERĆ”

 

Ojcami postaci Hansa Klossa jest scenariopisarski tandem Zbigniew Safjan i Andrzej Szypulski, ale inspiracją dla ich dzieła była sensacyjna powieść ukraińskiego pisarza Jurija Dold-Mychajłyka „Baron von Goldring”, opowiadająca o radzieckim szpiegu w szeregach hitlerowskiej armii, a także pierwszy z filmów o Bondzie, który Szypulski obejrzał podczas wyjazdu do Londynu. W 1964 roku wraz z Safjanem napisali sześć godzinnych opowieści o Klossie na potrzeby telewizyjnego Teatru Sensacji, które wyreżyserować miał Janusz Morgenstern.

 

Premiera pierwszego spektaklu „Wróg jest wszędzie” odbyła się 28 stycznia 1965 roku, a przystojny Stanisław Mikulski z miejsca podbił serca telewidzów, stając się najpopularniejszym aktorem telewizyjnym tamtego okresu. Również krytycy nie szczędzili pochwał, podkreślając walory scenariusza, reżyserii i gry aktorskiej. Ze względu na filmowe zobowiązania Morgensterna kolejne spektakle reżyserował Andrzej Konic. W ostatnim z odcinków Kloss miał zginąć podczas akcji, jednak popularność Agenta J-23 i presja widzów były tak ogromne, że podjęto decyzję o kontynuowaniu produkcji.

 

 

Ostatecznie powstało 14 widowisk telewizyjnych, a na przełomie lat 1966/67 podjęto decyzję o realizacji osiemnastoodcinkowego serialu z tą samą obsadą, powierzając jego realizację Morgensternowi i Konicowi. Zdjęcia do serii rozpoczęły się 13 marca 1967 roku, a zakończono je w październiku 1968. „Stawkę większą niż życie” kręcono m.in. w Łodzi, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Pieskowej Skale, Trójmieście, Olsztynie, Płocku, Pabianicach i Piotrkowie Trybunalskim. Zwiastunem całości był odcinek „Spotkanie”, wyemitowany w Święto Odrodzenia Narodowego 22 lipca 1968 roku. Premierowy pokaz całości miał miejsce w okresie od 10 października 1968 do 6 lutego 1969. Każdy odcinek nadawany był trzykrotnie. Po wieczornej premierze następowały dwie poranne powtórki.

 

 

- Kloss to postać, z którą identyfikowało się każde pokolenie Polaków od lat 60. W czasach bez internetu, gdy w telewizji były tylko dwa programy, każdy nowy odcinek sprawiał, że ulice pustoszały – wspomina Tomasz Kot, czyli filmowy Hans Kloss, który urodził się dziewięć lat po premierowej emisji przygód agenta J-23.

 

Popularność, jaką cieszyły się przygody Klossa, sprawiła, że w blokach po dwa odcinki trafił on nawet do kin. Serial zakupiły ponadto wszystkie stacje telewizyjne państw socjalistycznych. Kloss dotarł także do Skandynawii i Niemiec Zachodnich, a poza Europą emitowały go m.in. telewizje w Japonii, Australii, Brazylii, Meksyku, Kanadzie i USA. W zachwyconych Klossem „bratnich” krajach starano się powtórzyć sukces polskiego agenta, kręcąc opowieści inspirowane jego przygodami. Rosjanie dostali agenta Stirlitza, Czesi majora Zemana, Bułgarzy zrealizowali serial „Na każdym kilometrze”, a w Jugosławii nakręcono film „Niebezpieczne spotkania”.

 

 

 

W latach siedemdziesiątych również ekipa „Stawki większej niż życie” zastanawiała się nad możliwościami skonsumowania własnego sukcesu. Tak powstał pomysł realizacji powojennej kontynuacji serialu. Kloss w cywilu miał być zagranicznym korespondentem, który podróżując po świecie realizuje osobistą pasję ścigania zbrodniarzy wojennych. Pomysł uległ jednak modyfikacjom i zrealizowany serial „Życie na gorąco” ostatecznie nie miał powiązań ze „Stawką...”.

 

Oryginalny serial doczekał się natomiast wersji powieściowej, a także przeniesienia przez Mieczysława Wiśniewskiego na łamy zeszytów komiksowych. Zarówno książki, jak i komiksy również zrobiły zagraniczną karierę, walnie przyczyniając się do zjawiska klossmanii.

 

- „Stawka” niesamowicie wpłynęła na jakość naszych zabaw na osiedlu, zamieniając je w regularne wojny, w których brali udział Brunner, Hans Kloss, ale i czterej pancerni z Szarikiem włącznie. Czasem sam byłem Brunnerem. – dodaje Piotr Adamczyk, który w filmie Patryka Vegi zagrał słynnego sturmbannführera Hermanna Brunnera.

 

 

Idea wskrzeszenia Klossa na kinowym ekranie pojawiła się już w 1996 roku. Ponad dekadę zajęło jednak przekonanie Zbigniewa Safjana i Andrzeja Szypulskiego, że warto ponownie powrócić do II wojny światowej i Agenta J-23. Za ich zgodą w 2009 roku Władysław Pasikowski i Przemek Woś rozpoczęli pisanie scenariusza „Hans Kloss - Stawka większa niż śmierć”. Ich tekst spodobał się nie tylko autorom przygód Klossa i Brunnera, ale także odtwórcom oryginalnych postaci - Stanisławowi Mikulskiemu i Emilowi Karewiczowi, którzy zgodzili się wziąć udział w produkcji. Od 16 marca wraz z nimi będziemy mieli okazję odkryć w kinie jedną z największych tajemnic III Rzeszy.

 

 

 

HANS KLOSS I KOBIETY

 

Wokół Hansa Klossa, jak wokół każdego z ekranowych agentów specjalnych, nie brakuje pięknych kobiet. Niektóre z nich są agentkami konkurencyjnych służb próbującymi wykorzystać swój wdzięk do zdobycia cennych informacji, inne zwyczajnie zakochują się w przystojnym, charyzmatycznym mężczyźnie w mundurze Abwehry. Gdy tylko nadarza się okazja, Kloss flirtuje i tańczy z pięknymi kobietami. Fani „Stawki większej niż życie” wyliczyli, że w serialu znajomość z Klossem zawarło dwadzieścia osiem pań. Co najmniej w kilku przypadkach wyszła ona poza platoniczny charakter. Klossa łączyło „coś więcej” z Edytą Lausch, Martą Becher, Hanną Bösel i Martą Kovacs.

 

Również w „Stawce większej niż śmierć” na drodze Agenta J-23 pojawiają się dwie przedstawicielki płci pięknej. Zbuntowana, młodziutka córka nazistowskiego urzędnika Elsa Krauze, która bezgranicznie zakochuje się w Hansie oraz oszałamiająca blondynka Indgrid Heizer, do której z kolei to on poczuje odwzajemnioną słabość.

 

 

- Im jestem starszy, tym bardziej mi się wydaje, że wszystkie opowieści, które przechodzą do kanonu kultury światowej, mówią o miłości. Nie mogło jej  zabraknąć również w „Hansie Klossie”. Mamy tu wątek trójkąta miłosnego, w którym Tomasz Kot jest uwikłany w związek uczuciowy z Martą Żmudą-Trzebiatowską i Anną Szarek. Obie panie będą robiły wszystko, by zdobyć jego względy. Kobiety nie są tu dodatkiem do męskiego świata, tylko postaciami z krwi i kości, które rzeczywiście wpływają na akcję filmu – mówi reżyser Patryk Vega. Nie zdradza jednak, jak skończą się miłosne perypetie agenta J-23. Jedno jest jednak pewne. Będzie gorąco!

 

 

 

 

 

OPISY POSTACI

 

 

PORUCZNIK HANS KLOSS (TOMASZ KOT, STANISŁAW MIKULSKI): agent J23, jak pisze Konrad Zarębski w biografii postaci w „Wysokich obrotach”: „szpieg, patriota, superman, „pierwszy bohater pozytywny, któremu udało się przeżyć wojnę”, nasz człowiek w Abwehrze, polski amant bohaterski, polski James Bond”. Naprawdę Stanisław Kolicki, syn Jana, urodzony 17 grudnia 1920 roku w Kościerzynie, agent wywiadu polskiego, który służył w Rosji, Francji, Grecji i w Polsce do kwietnia 1945 roku. Rozpoczął od stopnia porucznika, aby dosłużyć się w Abwehrze rangi kapitana oraz odznaczenia krzyżem żelaznym. W twierdzy Koenigsberg (obecnie Kaliningrad) był adiutantem gauleitera Prus Wschodnich Ericha Kocha, który mawiał o nim: „jedyny oficer spoza SS, który ma trochę oleju w głowie”. W 1945 roku zaskakujące spotkanie ze starym znajomym - dociekliwym Sturmbannfuhrerem Hermannem Brunnerem (Piotr Adamczyk) narazi Klossa na zdemaskowanie.

 

 

Hans Kloss to agent idealny, nieczuły nawet na działanie serum prawdy, a także, jak podkreśla Konrad Zarębski, „męski i uwodzicielski - ceni dobry tytoń i markowe alkohole, choć nie pogardzi bimbrem i machorką, zawsze w jego otoczeniu są piękne kobiety. Nie stroni od uciech cielesnych, czasem nawet zdarza mu się lekceważyć zasady konspiracji”. Wydobywając od ponętnej Ingrid sekrety dowództwa SS, woli ją uraczyć gruzińskim niż francuskim koniakiem. Kloss to też zabójczo skuteczny mistrz walki wręcz, wprawnie władający bronią każdego rodzaju, od młotka po czterolufowe działko przeciwlotnicze.

 

 

Cytat z filmu:

 

Agent Czubak: nasza socjalistyczna ojczyzna się panu nie podoba?

Kloss: Ojczyzna mi się podoba. Wy mi się nie podobacie.

 

HERMANN BRUNNER (PIOTR ADAMCZYK, EMIL KAREWICZ): oficer SD w stopniu sturmbannführera, który w trakcie wojny często współpracował z oficerem Abwehry Klossem, a u jej końca zagroził bezpieczeństwu misji Klossa. Jako jeden ze stu najbardziej poszukiwanych nazistów na świecie, po wojnie ukrywa się w Argentynie. Zaoczny wyrok śmierci za zbrodnie na cywilach, w tym Polakach i polskich Żydach, sprawia, że odwiedzając Hiszpanię, nawet u sprzyjającego faszystom generała Franco nie może czuć się bezpiecznie. Bezlitosny sadysta (nawet zimny jak lód oberführer Werner nie pochwala jego metod), mimo podeszłego wieku czerpie niewypowiedzianą rozkosz z torturowania przeciwników. Dumny z tego, że pracował w najlepszym na świecie aparacie do ustalania prawdy, nie waha się skatować pięknej kobiety, żeby wyciągnąć z niej prawdę o tajemnicach zamku w Koenigsbergu. Szczwany lis, który nie zapomina żadnej urazy, choć potrafi przewrotnie nazwać Klossa „starym przyjacielem”. Z natury chciwy i podstępny, posiada niesławny brązowy notes, w którym zapisał nowe nazwiska i adresy ponad trzystu ukrywających się towarzyszy z SS i SD. Obok nich skwapliwie dopisał drobne sumy, które zbrodniarze wpłacają na jego konto na Kajmanach. Nie cofnie się przed niczym, aby odzyskać ukryty skarb III Rzeszy.

 

Cytat z filmu:

„Nie ma twardych ludzi, są tylko źle przesłuchiwani”

 

OBERFÜHRER GÜNTER WERNER (DANIEL OLBRYCHSKI): sklasyfikowany na setnej pozycji najbardziej poszukiwanych nazistów na świecie. Pomocnik reichministra Martina Bormanna w zbieraniu funduszy na odbudowę Rzeszy. Ma apetyt na stanowisko kanclerza, ale musi zachować ostrożność, gdyż przed spełnieniem jego odwiecznego marzenia może powstrzymać go najmniej spodziewany wróg z kręgu współpracowników. Chełpi się udziałem w brawurowej akcji odbicia Mussoliniego i przyjaźnią z nazistowskim superkomandosem - obersturmbannführerem Otto Skorzennym. Na pozór szarmancki i rycerski, jednak stopnia oberführera SS dosłużył się idąc po trupach. Nie dopuści, by go okłamywano albo lekceważono. Kiedy trzeba, z niewinnym uśmiechem i lodowatym spojrzeniem błękitnych oczu posyła swoich ludzi na pewną śmierć.

 

Cytat z filmu:

„Groby mają uszy”.

 

ELZA KRAUZE (MARTA ŻMUDA TRZEBIATOWSKA): niepokorna córka nazistowskiego urzędnika - doktora Krause, która naraża życie rozprowadzając antyfaszystowskie ulotki. Zdradzi Klossowi losy transportu, skrywającego najpilniej strzeżony sekret III Rzeszy. Potajemnie zakochana w Hansie, bohatersko odwróci uwagę niemieckich strażników, by J-23 mógł  w brawurowej akcji poznać zawartość tajemniczego ładunku.

 

Cytat z filmu:

„Kocham cię, Hans”.

STANDARTENFÜHRER LAU (ADAM WORONOWICZ): arcygroźny przeciwnik Klossa. Jego bronią są spryt i spostrzegawczość. Wykonuje bezwzględnie rozkazy gauleitera Ericha Kocha. Strzegąc tajemnicy powierzonego mu transportu, nie cofnie się przed niczym, nawet przed zbrodnią wymierzoną w towarzyszy broni. 

 

Cytat z filmu:

„Kloss, ty bolszewicki szpiclu!”

 

INGRID HEIZER (ANNA SZAREK): oszałamiająca blondynka, do której Kloss ma wyraźną i zrozumiałą słabość. Dziewczyna nie szczędzi sił i podstępów, aby wyrwać się z oblężonej twierdzy i nie wpaść w ręce Rosjan. Nie zamierza płacić rachunków za zbrodnie nazistów. Obiekt chorej fascynacji Brunnera. Informacje pozyskane od Ingrid pomogą Klossowi wypełnić najtrudniejszą misję w jego karierze.

 

Cytat z filmu:

„Hans, ja chcę żyć!”

 

OBERSTURMBAHNFÜHRER RINGLE (WOJCIECH MECWALDOWSKI) – blond sadysta, bez wahania likwidujący zarówno więźniów obozu koncentracyjnego, jak i esesmanów, którzy nieopatrznie weszli mu w drogę.

 

Cytat z filmu:

„Radzę teraz stąd wyjść. Radzę jak cywilowi!”

 

 

OBSADA:

HANS KLOSS – TOMASZ KOT

HERMANN BRUNNER – PIOTR ADAMCZYK

HANS KLOSS – STANISŁAW MIKULSKI

HERMANN BRUNNER – EMIL KAREWICZ

ELSA KRAUZE – MARTA ŻMUDA TRZEBIATOWSKA

INGRID HEIZER – ANNA SZAREK

GÜNTER WERNER – DANIEL OLBRYCHSKI

RINGLE – WOJCIECH MECWALDOWSKI

LAU – ADAM WORONOWICZ

KOCH – JERZY BOŃCZAK

CZUBAK - PIOTR GŁOWACKI

SOCHA – JANUSZ CHABIOR

SCHARFUHRER - PIOTR GARLICKI

 

TWÓRCY:

Reżyseria – PATRYK VEGA

Scenariusz – WŁADYSŁAW PASIKOWSKI, PRZEMYSŁAW WOŚ

Zdjęcia – MIROSŁAW KUBA BROŻEK

Produkcja – AMERCOM

Producent – PRZEMYSŁAW WOŚ

Producent wykonawczy – JOLANTA DOBOSZ, KRZYSZTOF DOBOSZ, WOJCIECH SMOCZYŃSKI

Muzyka – ŁUKASZ TARGOSZ

Dźwięk – MACIEJ PAWŁOWSKI

Scenografia – AGATA STRÓŻYŃSKA

Kostiumy – ANDZEJ SZEJNACH

Charakteryzacja – EWA JAROSZ

Montaż – TOMASZ OSTROWSKI PSM

Kierownictwo Produkcji – ARTUR ZGADZAJ

 

Premiera: 16 marca 2012

Czas trwania: 107 min

Produkcja: Amercom

Rok produkcji: 2012

 

(na podstawie materiałów dystrybutora)